sukienka w kolorze BABY BLUE
piątek, 2 czerwca 2017
Cześć, cześć. Dzisiaj nie będzie żadnego posta refleksyjnego. Głównym elementem notki będą zdjęcia stylizacji. Długo czekałam na wolny czas, piękną pogodę i brak jakichkolwiek czynników powstrzymujących zrobienie dobrych fotek. Doczekałam się.
Dzisiejsza stylizacja jest skromna bo składa się z białego chokera, wysokich butów, białej "chanelki" i prześlicznej błękitnej sukienki od Tessita. (KLIK) Nie sądziłam że będzie mi pasować. Jest przepiękna! Z pewnością podkreśli kształty i będzie służyć na różne okazje. Sądzę że idealnie nada się na wesele, urodziny, komunie, randkę, w połączeniu z białymi trampkami również na co dzień. Z resztą sami zobaczcie jaka jest urokliwa.
Naturalność
czwartek, 27 kwietnia 2017
Zdarza Wam się pokazywać światu bez makijażu? Nie mówię tu o zdjęciu przednim aparatem telefonu z narzuconymi dziesięcioma filtrami i wstawionemu na instagrama. Chodzi mi o takie wyjście w dresie, zwykłych laczkach, bez stanika i rozczochranym messy bun'em na czubku głowy. Macie takie sytuacje? Ja tak. Zazwyczaj wtedy spotykam kogoś znajomego, a jak się odpicuję, ubiorę ładnie i schludnie to już raczej nie widzę na swojej drodze żadnej znajomej twarzy. #los
Ostatnio tak sobie myślałam, że właściwie media, internet i ogólnie całe społeczeństwo wykreowało obraz zadbanej kobiety jako modelki w pełnym mejkapie (na zdjęciach dodatkowo w podretuszowanym), damy uczesanej jakby co dopiero opuściła salon fryzjerski oraz ubranej tak, jakby minutę temu wyszła od stylistki. Dziewczyna bez tych całych twarzowych podkreślników często jest uznawana jako... niezadbana.
I nie jest przesłanie, żeby skończyć z używaniem makijażu, zadbanymi włosami i dobrym ubiorem bo to w pewnym stopniu odzwierciedla Naszą osobowość. Chcę zwrócić uwagę na to, aby naturalność nie była traktowana jako zaniedbanie.
Na kurtyzanę
poniedziałek, 3 kwietnia 2017
Nie lubię pozować do zdjęć. Jakoś mi to nie wychodzi, dziwnie czuję się gdy muszę stać nieruchomo w danej pozycji. Często dla zabawy wykrzywiam swoją twarz do zdjęć, a później narzekam że nie mam żadnego normalnego zdjęcia nadającego się do wstawienia Wam tutaj. Skaczę, wyginam się, robię przysiady, pompki byleby nie stać nieruchomo i nie czuć się tak sztucznie.
Zauważyłam zależność że jak na początku nie porobię wykrzywionych min i dziwnych, zabawnych póz to nie dam ujścia emocjom i reszta zdjęć ze mną wychodzi tragiczna, bo co chwile mam przypływ szaleństwa. Natomiast gdy się "wyszaleje" potrafię nawet, nawet znośnie pozować, naturalnie się poruszać i nie czuć skrępowania. Jestem serio dziwnie ...oryginalna.
Jak uszczęśliwić starą sukienkę?
sobota, 1 kwietnia 2017
Sukienka... Dostałam ją w prezencie, podobała mi się. Nadal mi się podoba, ale teraz bardziej.
Uwielbiam robić coś z niczego, wykorzystywać różne triki, fiki-miki. Wiecie o co chodzi. To coś w stylu kupić 1000 gram skrobi ziemniaczanej za 3 zł i stosować ją zamiast pudru transparentnego, który kupiłabym w drogerii za 30 zł za 10 gram. Taki wiecie #interesżycia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







